Opowiadanie historii i fotografia łączą się dla mnie nierozerwalnie.

Pierwsze skojarzenie to fotografia dokumentująca ważne momenty historyczne. Ale to nie takie proste, ten związek jest wielowymiarowy. Można go odnaleźć w cyklach zdjęć, ale też pojedynczych fotografiach. Weźmy taki portret. Patrzymy na przedstawioną na nim osobę i zastanawiamy się co czuła w momencie robienia zdjęcia, co przeżyła wcześniej i co przeżyje. Które cechy jej wyglądu są efektem tych przeżyć, a które pokazują jej pragnienia czy obawy. Statyczna sytuacja, a tyle rożnych historii może się za nią kryć. Teraz fotografia przyrody, krajobraz, uchwycony w momencie, który zachwycił fotografa. Ale ten moment, stan, to efekt procesów, zmiany pór roku, działania słońca, wody, zazwyczaj też człowieka. Czyli sam środek jakiejś opowieści.

Fotografia architektury? Też historia, nawet gdy przedstawia budynek czy motyw bardzo nowoczesny. Fotoreportaż, fotografia uliczna? Ile w tym historii, opowieści! Dalej: fotografia ślubna, noworodkowa, nagrobkowa nawet… Sportowa, lotnicza, nie wyłączając makrofotografii. Można tak długo. Zaraz dojdziemy do wniosku, że nie ma fotografii, która nie opowiada historii. I że fotografia to zabawa historiami, zabawa w dobrym znaczeniu.

Zaraz dojdziemy do wniosku, że nie ma fotografii, która nie opowiada historii. I że fotografia to zabawa historiami, zabawa w dobrym znaczeniu.

Fotografia jest w mojej osobistej opowieści, w historii Małgosi. Planuję, że historii rozumianej jako opowieść, ale też dosłownie, będzie pewnie dużo i na tej stronie, na tym blogu. Chcę jej szukać w wielu wymiarach, niekoniecznie w tych najbardziej oczywistych. Ten wpis ma zapoczątkować serię fotograficznych duetów zdjęć taty i moich. Pierwszy zestaw to zdjęcie taty z 1961, wykonane w Warszawie, w Łazienkach. Zestawione z moim zdjęciem z 2018 roku (Warszawa, Aleksandrów, jeziorko Morskie Oko). Widzę tu ciekawą opowieść, choć z nutą goryczy. Nie chcę jej jednak narzucać, dzieląc się nią od razu. Drodzy czytelnicy, czy widzicie w tym zestawie opowieść? Jaką? Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielcie się swoimi interpretacjami w komentarzach.

2 komentarze do “Zabawa historiami

  1. Maciej Belina Brzozowski says:

    Droga Aniu,
    wzruszyłem się bardzo z wielu powodów. Po pierwsze, że przywołałaś pamięć o tacie, którego znałem choć jak się okazuje bardzo nie do końca.
    Tatę oceniałem jako bardzo poważną postać w środowisku, w którym wspólnie pracowaliśmy, przejmującego się do końca tym co robił. Na serio traktował dziennikarstwo, nie szukał szybkich i tanich rozwiązań. Wgryzał się w każdy temat do bólu. Czasem zastanawiałem się czy nie przesadza w tym „oddawaniu” życia dla końcowego efektu. Dziś widzę, że nie o efekciarstwo zabiegał, ale o coś znacznie ważniejszego o PRZESŁANIE.
    Też z pewną zazdrością podziwiam jak chętnie i z czułością wspominasz tatę. Córka, którą ojciec tak bardzo kochał odwzajemnia swe uczucie i nie kryje się z tym. Myślę i wierzę w to mocno, że tata jest już do końca szczęśliwy i może już być pewny, że życia nie zmarnował. Zostawił wspaniałe owoce, a jeden z nich to Ty.
    Ściskam i dziękuję za pamięć Maciej BB

    Odpowiedz
  2. anna małgorzata says:

    Moje wzruszenie nie mniejsze po przeczytaniu tego komentarza… Tata nie wyrazi już swojego zdania, ale okrężną drogą do mnie dotarło, bo byliście sobie bliscy, nie tylko jako fotografowie. Dziękuję!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Scroll Up